Choć seria „Life is Strange” zaskarbiła sobie moje serduszko po fenomenalnej jedynce i równie wciągającym Before the Storm, True Colors za pierwszym razem mnie nie porwało – po dwóch czy trzech godzinach odłożyłem grę, by ukończyć ją na nowo dopiero po ponad dwóch latach. Świat pełen emocji, decyzji i konsekwencji brzmi obiecująco, ale czy „True Colors” naprawdę może równać się ze swoimi poprzednikami? Zapraszam na recenzję, w której dowiecie się czy Haven Springs wciągnęło mnie tak, jak kiedyś historia Max i Chloe.





