„Wzgórze psów” to tytuł, który od samego początku obiecywał coś wyjątkowego. Zresztą każda ekranizacja powieści Żulczyka jest dla mnie swego rodzaju świętem – w końcu jakiś angażujący, dobry polski serial, ale czy nowa produkcja Netflixa sprostała oczekiwaniom? Co się udało, a z czym Borcuch i Domalewski sobie nie poradzili? O tym w dzisiejszej recenzji. 

Wzgórze psów - Recenzja

(więcej…)

Po genialnym „The Batman” Matt Reeves kontynuuje rozbudowę swojego mrocznego uniwersum, tym razem skupiając się na jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów filmu. Pingwin – postać, która kradła każdą scenę, w której się pojawiała – doczekał się bowiem własnego, ośmioodcinkowego serialu, zatytułowanego jego przydomkiem. Teraz, po premierze wszystkich odcinków, możemy zobaczyć, jak Oswald Cobblepot przebija się przez brudne ulice Gotham, zdobywając władzę i rozkręcając swoją karierę w brutalnym półświatku. Czy serial trzyma poziom filmu? Zapraszam na recenzję miniserialu „Pingwin” od HBO.

Pingwin - recenzja

(więcej…)

„Ojciec Chrzestny” to bezdyskusyjnie jedno z najważniejszych dzieł kinematografii. Film ponadczasowy, który po 50 latach dalej jest chętnie oglądany i kolejne pokolenia poznają historie rodziny Corleone. Nie wszyscy jednak wiedzą, że produkcja ta nie miała łatwo i mało brakowało, a nigdy by nie powstała albo nie przypominałaby finalnego produktu. Dzisiaj przedstawię wam 10-cio odcinkowy  serial fabularny, który opowiada trudną historie powstawania tego dzieła. Zapraszam na recenzje „The Offer”

The Offer plakat

(więcej…)

EDIT: Notka należy do kategorii mini tekstu, ale na pewno kiedyś pojawi się pełnoprawna recenzja serialu

Taka moja szybka opinia po pierwszym odcinku serialu telewizyjnego „chucky”, który premierę miał pod koniec 2021. Oczywiście serial opowiada historię tej przepięknej laleczki 😛 Ogólnie najpierw minusy. Świat jest strasznie przepełniony takim sztucznym „czymś”, czego w tanich produkcjach jest pełno, przykładowo nasz główny bohater to wyrzutek, dziwak, na każdym kroku obrażajo od przegrywow, więc oczywiście nie mogło zabraknąć sceny jak wbija do autobusu a rówieśnicy blokują miejsca byleby nie usiadł obok nich i rzucają w niego jakimiś śmiećmi. Do tego może moje czepianie się, ale główny bohater to również homoseksualista, a chlop który mu się podoba jest czarny i żeby było ciekawiej ten wątek orientacji seksualnej jest trochę większy. Nie wiem, mnie tam troszkę to denerwuje takie wpychanie tego na siłę, ale może tylko się czepiam. Zobaczymy co będzie dalej. Cały ten świat na czele z 14 latkami jarajacymi zioło, którzy tutaj są odbierani jak u nas 17 latkowie pijący piwsko jest strasznie nierealny i odrzucający. Jednak jest coś co trzymało mnie do samego końca odcinka i coś co sprawiło że chce kontynuować oglądanie tego serialu. Oczywiście mowa o chuckym samym w sobie. Był strach że wyjdzie z tego syf, ale dostaliśmy chuckyego jaki był z nami przy pierwszych częściach. Laleczka z charakterkiem, laleczka co potrafi sprawnie posługiwać się wszelkimi narzędziami jakie znajdzie obok siebie ale i laleczka od której az kipi czarnym humorem. No i ten cudny śmiech Brada Dourifa. Ogólnie nie ma wątpliwości że to właśnie chucky sam w sobie będzie prowadził ten serial. O pięknie morderstw ciężko cokolwiek napisać po jednym odcinku, ale za parę odcinków może coś dopisze, a może nawet napisze pełną i prawdziwą recke serialu na pitstopa, się zobaczy się. Psst. Laleczki z 2019 dalej nie oglądałem, podchodziłem do tego raz i mnie odrzuciło, ale kiedyś trza będzie zrobić próbę numer dwa

Ostatnio wziąłem się za miniserial polecony mi przez osobę, z którą gustu raczej nie dziele, ale po sprawdzeniu kilku krótkich opinii i ogólnej oceny na filmwebie stwierdziłem, że czemu nie – warto sprawdzić. Odkładałem seans i odkładałem, aż nagle usiadłem i obejrzałem całość w jeden dzień. 

Mowa o hiszpańskiej produkcji, w reżyserii Oriola Paulo “Niewinny” będącą ekranizacją powieści Harlana Cobena o tym samym tytule. Opowiada ona o Mateo Vidalu, który przypadkiem w trakcie bójki popycha przeciwnika na kamień. Upadek kończy się błyskawiczną śmiercią, a Vidal trafia do więzienia.  Historia zamknięta jest w ośmiu, około godzinnych odcinkach, a każdy z odcinków zaczyna się pewnym zapoznaniem nas z głębszą historią danej postaci. Dzięki temu zabiegu każdy odcinek jest w raz mniejszym a raz większym stopniu, poświęcony jakiejś postaci. Wielkim plusem oczywiście jest świetne łączenie odcinków i elementów w nich. Nie do końca wiem jak mogę nazwać to działanie, ale gdy obejrzycie to na pewno będziecie wiedzieć o co mi chodzi. Nie ukrywam, że przy drugim odcinku do samego końca zastanawiałem się czy aby na pewno oglądam ten sam serial, czy może odnalazłem jakiś zaginiony drugi sezon, aż nagle wszystko zrozumiałem i szczena opadła.

Twórcy również bardzo fajnie manewrują między teraźniejszością a przeszłością. Jest to element zrobiony na tyle dobrze, że mimo iż dodaje to jeszcze więcej twistów w tej i tak już zakręconej historii to dalej się to przyjemnie ogląda. Ale tak – te wszystkie twisty w pewnym momencie są już tak sztucznie naciągane, że muszę to skrytykować, bo mimo że dalej to fajny miniserial to ma się w głowie ciągle pytania typu “kurde, serio? Po co?” czy inne “aha?”. Około piątego odcinka zaczynamy jednak czuć, że jesteśmy już przy końcu tej historii, niby wiemy już wszystko, ale twórcy zaczynają kolejne wątki i sztucznie przedłużają seans aż do ośmiu odcinków. Mimo to fabularnie produkcja wydaje się być całkiem udana. Mnie wciągnęła 😀 Swoją drogą – zupełnie nie podoba mi się ostatnia scena. Uważam, że jest zupełnie niepotrzebna i niszczy mi moje pojęcie o głównym bohaterze. 

Bardzo ważną zaletą tej produkcji są zdjęcia. Idealnie dobrana kolorystyka i klimat w zależności od sceny potrafią bardzo mocno wpłynąć na finalny wydźwięk danego fragmentu. Reżyser świetnie sobie zdaje z tego sprawę i wykorzystuje ten fakt na 110%. Oglądany przez nas obraz raz jest bardzo kolorowy, pełen ciepłych barw, ale znalazło się też miejsce dla słabo oświetlonych, szarych scen. Chciałbym również zwrócić uwagę na bardzo ładne kostiumy i charakteryzacje.

Hiszpanie zaskoczyli mnie jednak swoją brutalnością, bowiem nie szczędzą nam oni widoku zmasakrowanych ciał. Na pewno nie jest to dobry wybór do oglądania przy obiadku. Rozwalona głowa tu, sporo krwi tam, a jeszcze gdzieś w tle jakaś pedofilia. No smaczne to to na pewno nie jest. Osobiście raczej spokojnie oglądam takie rzeczy na ekranie, nie sięgam co prawda po żadne kino gore i “Niewinnemu” oczywiście daleko do tego typu produkcji, ale wszelka przemoc, zarówno ta krwawa jak i seksualna wyjątkowo budziła we mnie jakiś taki niesmak. Ten “niesmak” jest jednak bardzo dużym plusem tej produkcji. W świecie, gdzie przemoc w filmach jest od lat i widzowie co raz bardziej się do niej przyzwyczajają ciężko zrobić film, który nie będzie nie wiadomo jak brutalny, a jednak ciężko się będzie pewne sceny oglądać. No i wiadomo – serial dotyka tematów, które (przynajmniej dla mnie) są bardzo niesmaczne.  

Aktorsko nie jest wybitnie, mogłoby być lepiej, ale źle też na szczęście nie jest. Raczej żadna rola się nie wybija ponad resztę. Wszyscy grają na tym samym poziomie. Może tylko policjantka Lorena grana przez Alexandre Jiménez troszeczkę podwyższa poprzeczkę, a może to po prostu kwestia tego, że Lorena jest najlepiej napisaną postacią. Główna postać grana przez Mario Casasa (znany głównie z “Trzy metry nad niebem”) przez większość filmu zagrana jest również jak najbardziej okej, odstają jednak niestety sceny gdy od Mario wymagane jest jakieś pokazanie smutku i płaczu.  

Podsumowując – jeżeli szukacie wciągającego serialu na dwa, trzy wieczory, od którego nie wymagacie najwybitniejszego aktorstwa, czy fabuły, którą można analizować i doszukiwać się jakichś ukrytych znaczeń, to “Niewinny” będzie dla was dobrym wyborem. Jest to w końcu miniserial, który od początku do końca ogląda się bardzo przyjemnie mimo wszelkich jego wad. Spokojnie mogę wam go polecić 😉